Napisane przez: psychoza | październik 9, 2009

Jeden Sen z Życia Calineczki

Jeden Sen  z Życia Calineczki


Opadła na kwiat dzikiej róży jak kropla rosy. “Gdzie jestem?” zapytała siebie rozglądając się wokoło.
To co zobaczyła przerosła jej wszelkie oczekiwania.  Otaczał ją rajski ogród   A ona w nim była taka malutka ..
Lazurowe niebo delikatnie chroniło tajemniczą łąkę niczym dach.  Wychyliła głowe zza płatka róży,  oczom ukazał się  zielony dywan trawy cicho falujący na wietrze..  Żdźbła sprawiały wrażenie  ostrych mieczy jednak nie sposób było bać się gdyż posłuszne były naturze wiatru.  Kontemplując nad otaczającym pięknem obfitościa zapachów i kolorów  usłyszała niewiadomego pochodzenia dzwięk ….jakby z oddali. Z sekundy na sekunde stawał się coraz głośniejszy, aż nagle zdała sobie sprawę z czyjejś obecności.
“Dzień dobry Pani w czymś może pomóc?” odwróciwszy się zobaczyła unoszącego sie w powietrzu Motyla. Najciekawsze było to, że mienił się w kolorach błyszczał tak nierealnie pieknymi barwami, a jego głos był tak melodyjny przypominając mistyczna muzyke.  Musiała przetrzeć oczy zeby uwierzyć w jego prawdziwość.  Zdumiona odpowiedziała” Nie wie Pan gdzie jestem? Co to za miejsce? Co ja tu robie?!”.
Motyl z pełnym spokojem odpowiedział “To jest sen Prosze Pani. Trafiają tu dusze które chcą odpocząć od zgiełku i trudu materialnego życia. “. l widząc zdumioną minę Calineczki  szybko wyjasnił “Jeśli Pani chce mogę oprowadzić po najciekawszych zakątkach ogródu i…”

“Czy mogę mu zaufać?”  Biła się z myślami w swoim wnętrzu. Ostatecznie stwierdziła że żaden tak pięknie kolorowy motyl nie może być zły..

Po czym uchwyciła się jednego skrzydełka, ktore opiekun wychyli w jej stronę. Była  lekka jak nigdy dotąd, śmiała się gdy wiatr figlarnie łaskotał jej skórę, a promyki słońca owijały się wokół ciała.
Polecieli w stronę wielkiego drzewa, którego wcześniej  nie zauważyła. Drzewo sprawiało wrażenie starego i w pewien niewytłumaczalny sposób mądrego. Im bliżej  celu tym bardziej Calineczka czuła wibrujący  spokój i światło…  wiedziała, że jest bezpieczna..

Drzewo Bezpieczeństwa
Motyl z gracja wylądował na grubym gałęziu wśród dębowych liści.
“Z tego miejsca czerpane jest bezpieczeństwo.. Kiedy poczujesz się zagrożona usiądź na jednym z gałęzi. drzewo ma do zaoferowania  spokój wystarczy, że siedząc Tutaj wnikniesz w atmosferę która Tu panuje, bądź tym drzewem, drzewo niech będzie Tobą , stapiając się w jedno.
Gdy zawieje wiatr bądź liściem kołyszącym sie w powietrzu
Znoś na sobie krople deszczu jak kora drzewa dzielnie stawia czoło żywiołom, gdy napoisz się dostarczenie dużo, pozwól sobie spaść z dębu jak dojrzały owoc …”
Kończąc wykład Motyl czule obiął skrzydłami Calineczke i razem poszybowali w kierunku ziemi, gdzie opadli wśród zołędzi..

Woda transformacji
Przebudzając się z błogostanu  zwórcił się do dziewczyny ” Teraz czas na zmianę.. “  Tym razem pofrunęli w kierunku połyskującej w słońcu wody.. Calineczka miała wrażenie jakby woda coś szeptała, odbijała sie o brzegi i kamienie. Bystra , żywa. “Ciekawe co ona ma do powiedzenia..?” zastanawiała się. wtem dostrzegła
cień zręcznie ślizgający sie pod powierzchnia

” Woda to energia, ruch siła która obmywając Twoją duszę uwolni Cię od starych nawyków, a jej chłód przebudzi z resztek snu..” wyjasnił Motyl

Widziała, że TERAZ musi wskoczyć do Tej wody. Wahała się, momentami woda sprawiała wrażenie niebezpiecznej. Wkońcu coś tam pływało zaś prąd strumienia mógł  porwać ją niewiadomo gdzie…
Jednak  zaufała .
Pod wodą uzmysłowiła sobie że ów straszny cien nie był żadnym potworem lecz jej własnym odbiciem! Strachem i iluzją którą dopowiedział jej umysł bojący się zmiany..
Szczęśliwa i wolna ślizgała się jak ryba, bawiąc się przy tym ciesząc każdym ruchem każdą napotkaną kijanką.

Uwolniwszy się od strachu lęków napełniona bezpieczeństwem, nie chciała już wracać do świata materialnego.. Tu było jej nieziemsko dobrze. Była wolna i szczęśliwa!!

Aczkolwiek to nie koniec drogi która czekała ją w rajskim ogrodzie…

Wzgórze wiary

“Jeszcze jedno miejsce musisz zobaczyć, Jest nim wzgórze wiary, które jako fundament pozwoli Ci duchowo  mieć dostęp do tego co dzisiaj doświadczyłaś gdziekolwiek  się znajdziesz..”

Droga ta nie była łatwa. Dziewczynka i jej opiekun już na własnych nogach musieli pokonać stromą górę. Stojąc u jej podnóża przekonana była że niema końca. ” Czy to wzgórze kończy się ponad niebem?? Jak tam dojść na własnych nogach!?” przerażona krzyknęła.
“kluczem jest wiara.. dlatego wzgórze tak nazwano” odpowiedział towarzysz.

Wydawać by się mogło że dwójka przyjaciół szła dnie a nawet tygodnie. Motyl dotrzymywał towarzystwa Calineczce całą drogę..

Dziewczynka wciąż spoglądała do góry wyczekując, iz zobaczy upragniony szczyt, jednak zmywał on się w chmurach. “Jeszcze kilka kroków.. Pewnie juz  blisko” powtarzała w myslach”
Mineły godziny aż padła z wyczerpania i zrezygnowana zapłakała..  Płakała całą duszą, Motyl usiadł obok na kamieniu. Czując sie oszukana spojrzała na przyjaciela. W tym momencie znowu oślepił ja blask jego kolorów.
Zdała sobie sprawę, że przez całą droge na szczyt do upragnionego celu nie zwracała na niego uwagi!! Zaślepiona walką t nie spojrzała na piękno które ja otaczało. Rozejrzała się… Wszędzie rosły mądre drzewa podobne do tego dębu i gdzieś nieopodal szumiała rzeka. Tuz obok niej kwitło mnóstwo róż. Tych samych na które spadła rozpoczynając sen…
Róże przypominały miliony serc, z których płynęło uczucie które czekało by je doświadczyć.

Motyl zabrał Calineczkę na róże z której przybyła i pozwolił  następnej spełnionej duszy powrócić do świata materialnego.

Napisane przez: psychoza | październik 2, 2009

opuchnięte chore ego dokąd tak biegniesz?

ego

POrzucam wszelkie pytania

nie chce mi sie dociekać

i tak to wszystko jest iluzja
niezwykła czasem zwykłą
jest ciągiem jakiś zdarzeń

rodzących się w chorych głowach

nie chce mi sie straciłam chęć.
upadłam z hukiem niespełnionych marzeń
senność ogarnia moją duszę
znowu
już się nie chce.
tak poprostu
czuję jak coś mnie trawi od środka
głucha pustka
ciemna dziura
dezdenna studnia..
coraz niżej coraz głębiej
dokąd spadam
chyba się nie dowiem..
upadek  trwa wieczność

skrzydła nie chcą ponownie wznieść brudnej duszy.
żal
wstyd
strach
jak łańcuch opeciony wokół nóg

Kto tak łatwo zgasił światło dusz
przydeptał jak niedopałek papierosa
zmiótł

Napisane przez: psychoza | wrzesień 3, 2009

papierowe koperty pani K.

Papierowe koperty pani K.

w papierowych kopertach
schowały się jej  myśli
aby to czas nie rozmył ich w umyśle

zrodziła je głowa i granatowy długopis
usnęły wiecznym snem na pożółkłej kartce

tam czas je nie dopadnie

kto zaopiekuje się papierową kopertą pani K.?
i rozbudzi myśli tam ukryte
myśli wieczne i zwycięskie
one  triumfują nad bezlitosnym czasem

Napisane przez: psychoza | sierpień 31, 2009

pierwsza przeszkoda.

Coś pokazało mi drugą stronę życia
Tą gorszą marną, cierpiącą pełną szaleństwa
Nie długo pozwoliło mi cieszyć się w środku swojego ducha
Czas działać

Teraz.
Chociaż smutek ciężko zalega  w umyśle
współczucie dla rodziny jest tak ogromne
że wydaje mi się jakbym targała ich całe brzemie na własnych piersiach
Tyle bólu i cierpienia widzę to
ale teraz jest inaczej
nie jestem tym bólem
Chociaż czuję go wiem że to tylko coś co muszę iść i wyrzucić do śmietnika

Płacze tupie nogami
ale chce iść dalej
w tym jest  sens

Napisane przez: psychoza | sierpień 22, 2009

z serca

Dlaczego dziś wychodząc do pracy wszystko stało się bardziej realne.
drzewa które rosły wzdłuz chodnika. Człowiek przejeżdżający na swoim zielonym składanym rowerze, nawet ta pani ze swoim pieskiem wydawała się… bardziej realna?
Ktoś oblał dzisiejszy dzień nasyconą paletą barw.
aż huczało aż tętniło i puslowało wszystko wokół.
Piękne to i niezwykłe
zwykłe słońce rozświetla skrawek liścia.
cudowne to i nieziemskie

nadal nie wiem skąd sie bierzesz

z serca – podpowiada mi cisza.

Kim jesteś ciszo dla mnie?

Zagościłas w moim wnętrzu od tak niedawna i codziennie odkrywasz przedemną nowe drogi.
Jakby lepsze.

Chłone Cię z każdym oddechem. Jesteśwszędzie.
Może wszystko jest Tobą?

Napisane przez: psychoza | sierpień 9, 2009

niema cisza milczy o mistycznej tajemnicy

zapukałam do drzwi wieczności
a ta trzasnęła nimi przed ciekawskimi oczami
Niema cisza milczy nie chcąc nic powiedzieć
Gdzieś na niebie spadła kolejna świetlista gwiazda
ona także milczy
wiatr rozwiał po kątach mistyczną tajemnicę
unosi się ona jak mgła nad ziemią która codziennie stąpamy,
pojawiło się coś co chce zasiać czarne ziarno w glebach naszych żyznych umysłów
czyżby chciało omotać ludzkie zmysły
<to się zaczęło, a może już się stało>
Gdzie dobro chce ludzi prowadzic to wolnosci
tam takze zło knuje intrygę
w zazdrości niszczy
w masce wieczności wpuszcza dzieci do ciemnego pokoju tłamsząc ich ostatnie nadzieje

jednak jest cos co odróżnia wieczność i jej lustrzane odbicie w krzywym zwierciadle.
to chwila ktora nigdy nie gaśnie w sercach ludzi. Jedyna chwila ktora trwa.
ludzie i Anioły Bóg tchnął życie Tu i Teraz. Chwila którą trwa,
Zbroja ze swiatła miłości z serca rzeka wylewa się. Potoki wodospady morza i oceany.
Jestem Tutaj.  widzę słyszę i czuję.
Juz głodny umysł nie biegnie w przyszłość tworząc iluzoryczne obrazy.
nie ma żadnych chorych oczekiwań
nie ma też walki
Spełnione dzieci i anioły. Nie idziemy już do wieczności
Cisza we wnętrzu  powiedziała ze my jesteśmy.

tu i teraz wieczność w miłości… :)

joga_transparent

Napisane przez: psychoza | sierpień 8, 2009

umysł

Zastanawia mnie dlaczego mam taką trudność utrzymać stabilizacje.
Czasem naprawde myśle ze pokutuje za coś w tym życiu, bo nawet jakbym sie starala nie potrafie
przywiązać się do zycia, do ludzi, do miejsc. Dryfuje na jakimś wzburzonym morzu.

Sama. Z własnego wyboru i z wyboru kogoś jeszcze, tego którego nazywamy Bogiem.
Może tak powinno być.

jest wiele złudzeń w moim życiu. Wiele egoizmu. Widze to ale, “co ludzkie nie jest mi obce”

Od jakiegoś czasu obserwuje swoje myśli i bardzo się sobą rozczarowałam.
W samotności możesz dobrze siebie poznać. Może dlatego ludzie tak jej się boją.

Szepczą w głowie
myśli niekończące się monologi
umysł zmęczony rozdarty
spocony

Napisane przez: psychoza | lipiec 30, 2009

Moj życiowy daltonizm

Tak pomiędzy słowami.
Mam wrażenie jakby ktos wdarł się we mnie i zamazał moja tożsamosć.
Teraz nie wiem Kim jestem jakie moje zadanie

Raz odchodzi smutek raz przychodzi
jedyna czesc mnie ktora jest pewna
Tak jest napewno

czasem chciałabym być normalna
W tej pustce każdy dzień odbija się echem w mojej głowie
Chce zrozumieć mowić że to normalne naturalne

Jest cos innego w mnie czego nie rozumie
Chcialabym spostrzegac swiat jak inni
Jeszcze bardziej chcialabym zrozumic to coś co zabarwia mi świat na kolory ktorych nie rozróżniam
mój życiowy daltonizm, cholernia znikształca mi życie i jego zrozumienie.
wiem ze nigdy go nie zrozumiem
marze tylko nauczyć się radzić sobie z nim.

Tysiące obrazów uczuć skompresowanych w jednej sekundzie
Idąc drogą wszystko co mnie otacza uderza we mnie z niezrozumiała siła
Jakby to ujać?
czuje obecność swojego ciała jakby było w jakimś stopniu mi obce.
Umysł jest elastyczny
mozna go lepic jak plasteline
Mozna myśleć, tworzyć obrazy, wierzyć. Trzeba nad tym panować każda myśl zdaje się osobnym stowrzeniem.
Umysl jak schronisko jak szpital jak dom opieki spolecznej.

Codziennie naprawiam i lecze swoje chore myśli, niektore umieraja, inne powracaja do życia.
cześcia mnie jednak całkowicie mi obce. Jak ciało.

Jak nauczyć się obsługiwać tak elastyczny umysł.

Moze to minie
moze to etap w zyciu ktory trzeba przejsc, dac sobie z nim rade.

Napisane przez: psychoza | lipiec 14, 2009

Może to… Może tamto?

dym z papierosowych bibulek
zamęt w czaszce
cieżka głowa

do spania  nastawiona.

Rozgryzienie ludzi staje się coraz prostsze. Moje życie przez to coraz przyjemniejsze:) Zato sny coraz bardziej pokręcone, Nie martwie się tym. Bo po co i dlaczego.
W sumie to nie widze przed soba ani skrawka drogi jendak czuje że poruszam   się wprzód. Niedokońca pocieszjące ale prawdziwe i jakieś ludzkie to.

Hmm fajnie czasem czuć więcej i mocniej to co mnie otacza,  ale nie pomaga  to w znalezieniu swojego kąta na ziemi. Może żyje tylko po to by obserwować i mierzyć się z własnym lękiem.

Wkońcu nigdy nie wiadomo co mamy zapisane w swojej “księdze życia”
Może to tylko jeden rozdział z wielu innych jeszcze ciekawszych..

Napisane przez: psychoza | lipiec 10, 2009

wielkie BUM myślowe.

Wierzcie mi lub nie. Ale właśnie przed chwila w tym chaosie myśli i udręki odnalazlam głos własnego serca.
Zdałam sobie sprawę…                                                                          ( Może to prawda z Tymi Opiekunami. )

Życie to sztuka pokonywania własnych leków
Życie ktorego esencją jest stworzenie jedności między
moją energią a energią drugiej osoby
Energia ta jest miłością i uwagą, chęcią dzielenia się z drugim człowiekiem tym co ma się najlepsze
oraz otrzymywanie jej tyle ile sie potrzebuje
Takie koło.. ale nie błędne..
Energia która zachowuje ciagłość i pozwala wszystkim ludziom rozwijać się we właściwym kierunku
spełniać się w życiu.. I zmieniać świat na lepsze.

No i w głowie zdałam sobie sprawę dlaczego czuje się ograniczna, ale chyba tego nie opisze na tym blogu.

Nagle zaczęłam wymieniac rzeczy które lubię. Z tych wszystkich rzeczy utworzyłam jedną całość.
Mniej więcej wiem co chcę robić w życiu po to by dzielić się tym czyms  z innymi (tak jak opisałam wyżej.. wymiana energii,  rozwój,zmiana, uwaga, zycie)  jednoczeście czerpać energię by iść dalej w rozwoju.  Pomagac w drodze innym.

2196_P3180591min._ba teraz najważniejszym moim zadaniem jest pokonanie  leku strachu i wstydu czyli emocji ktore  zatruwaja. Czas  stawić im czoło. Nadarza sie okazaja by wejść na wyższy stopień rozwoju.
I tutaj wreszcie rozumiem stwierdzenie “nic nie jest ani dobre ani złe” Bo właśnie te złe emocje pozwalaja przebudzic się zdac sobie sprawę tak jak ja własnie TERAZ. Okazaj by iść jeszcze dalej.

DZIEKUJE.

Starsze wpisy »

Kategorie